Geoblog.pl    micwasik    Podróże    Ameryka Południowa 2008    Colombia. Bogota
Zwiń mapę
2008
30
sie

Colombia. Bogota

 
Kolumbia
Kolumbia, Bogotá
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 31273 km
 
30.08.2008 (sob.)
Noc w autobusie Armenia - Bogota.

6:00 BOGOTA. Nie zaskakuje, tak jak śliczne Quito…
Zaraz obok jednej z głównych ulic, w sobotę o wczesnej porze stoją prostytutki, ogólnie brudno, choć z pewnością są ładne wyjątki!
Zaskakująco szybko, bo o 7-ej byłem u Adriany i zaraz wyparowałem na miasto, chcąc dać jej możliwość odpoczynku w sobotni ranek.
Zwiedziłem Kościół Św. Franciszka i chyba po raz pierwszy w życiu widziałem mnichów w tonsurami (wygolone czubki głów)!
Katedra nowoczesna, ale jakoś dziwnie przyjemna: czysta i schludna.W informacji turystycznej dowiedziałem się, że w ten weekend trwa festiwal Colmbia en parque i udałem się do Parque El Lago - super klimat! Trawka, leżenie, żarełko, muzyka, tance (Ewa - spodobało by się Tobie, znów żałowałem, że nie mogłem nagrać :)).Fajny band to: Dueto Primavera (folk)!
Ok. 16-ej udałem się do domu, bo mielim umówione wyjście (moje pierwsze od nie pamiętam kiedy) :)!
Poszliśmy na La Candelaria, Plazoleta del Chorro de Quevedo - ludzie na ulicy, spontaniczne teatry / opowieści na schodach kościółka, dużo barów małych (”barków” ;)), zaś na muzykę na żywo gitarową!
Fajny hostal jest koło Plazoleta del Chorro de Quevedo: Fatima - właścicielkę spotkałem w jeepie w Valle de Cocora! Świat jest mały!

31.08.2008 (niedz.)
Bogota. Adriana

Na 7-a znów w San Francisco, tym razem na mszy (msze w katedrze 9:00 i 12:00).
Btw: Capilla de Sagrario - w niedzielę msza o 17-ej, otwarta kaplica do zwiedzania 15-17.
Stamtąd zahaczając o targ (torby 2x 5.500 COP) na wzgórze Montserrate. Przewodnik przestrzega, żeby tylko w niedzielę się tam wybierać ze względów bezpieczeństwa…
Wejście było straszne: poczułem się jak w Chinach w parku narodowym - człowiek na człowieku! Dodatkowo sprzedaawcy, pamiątki, dewocjonalia, badziewie ogólne…
Na górze kościół, sam w sobie nic specjalnego, lecz z cudów upadłego Chrystusa słynie, ale widok na Bogotę ciekawy. Oczywiście na górze bez tony straganów obyć się nie może…Drogę powrotna wybrałem przez park narodowy - prawie nikt tam nie chodzi. Droga wiedzie przez las i jest spokojnie, zielono, choć pewnie wiele bardziej niebezpiecznie…Udało mi się szczęśliwie zejść na Cra. Septima, gdzie z niedziele robią “ciclovia” (droga rowerowa, nie wpuszczają aut) i ogólna fiesta ma miejsce - mnóstwo scen, ludzi na ulicach, sprzedawców!
Po drodze odwiedzam Museo Nacional (w ostatnią niedzielę miesiąca darmo = pełno ludzi). Ciekawe, 3p., kompleksowe…Następnie zwiedzam pchle targi - też ciekawe, ale najlepsze lody-giganty za 1.000 COP (1,25 PLN) ;)!Zaś na dalszą część festiwalu, tym razem do Media Torta - super bandy! Gdy “one love” Marleya zagrali w nadmorskim, karaibskim klimacie - wymiękłem… Ach! Reggae!
Ludzie naprawdę się dobrze bawią: bez alkoholu, młodzi i starzy, radośnie i wesoło, a do tego za jasnego (koniec o 18-ej, więc bezpiecznie do domu można wrócić :))!
Bandy super: Creole, Herencia Viva!

www.culturarecreacionydeporte.gov.co
www.catedraldebogota.org

01.09.2008 (pon.)
Bogota. Adriana

http://www.mercadolibre.com.co/

Dziś dzień z komputerem :)…
Nadszedł taki czas, że słowo “colonial” w przewodniku nie cieszy, jak przedtem…
Cieszy natomiast porównywanie rzeczy z Polską i myśl, że nie do końca wszystko jest takie kiepskie tam ;)…
Ok, są inne rzeczy, ale nie znaczy, że mniej piękne, choć mniej egzotyczne, za to bardziej “swojskie” :)!
Znaczy to, że czas pomyśleć o powrocie :)…
Szkoda tylko, że nie ma lepszej pogody w Polszy i wszystko takie drogie…

02.09.2008 (wt.)
Bogota. Adriana

Kolejny dzień organizacyjny: zawiezienie maszynki do golenia na drugi koniec Bogoty (Cra. 49A 84 76), kupno prościutkiego aparatu fotograficznego SAMSUNG S750 (219.000 COP, ok. 260 PLN; trochę mi ciąży, jak pierścień Bilbowi z LotR ten aparat Taty ;)), wymiana czeków podróżnych na gotówkę (Bancolombia - śmiesznie, bo nie wymieniają na dolary, tylko na peso, po SUPER kursie 1 USD = 1.888,1 COP i prowizja tylko 1.500 COP, więc opłaca się przywozić czeki podróżne do Kolumbii).

03.09.2008 (śr.)
Bogota. Adriana

Koniec tego dobrego - wylegiwania się w Bogocie - uderzamy znów na szlak! Plan jest taki: Tunja, villa de Leyva, San Gil, Barichara, P.N. Tyrona, Santa Marta, Taganga, El Totumo, Cartagena, Medellin, Bogota!

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
micwasik
Michal Wasik
zwiedził 7% świata (14 państw)
Zasoby: 138 wpisów138 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0