Geoblog.pl    micwasik    Podróże    Ameryka Południowa 2008    Peru. Ventanillas de Otuzco (Cajamarca), Cumbe Mayo (Cajamarca)
Zwiń mapę
2008
19
lip

Peru. Ventanillas de Otuzco (Cajamarca), Cumbe Mayo (Cajamarca)

 
Peru
Peru, Cajamarca
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 28358 km
 
19.07.2008 (sob.)
Autobus Trujillo - Cajamarca (20 PEN).

Jak zwykle nocny bus zawitał wcześniutko do CAJAMARCA (Peruwiańczycy, podobnie jak Boliwijczycy wszystko zdrabniają ;)). Lubię miasta rankiem: nie ma dużo ludzi, jest bezpieczniej, niż nocą, kościoły są otwarte. Skorzystałem więc i zawitałem do jednego podziękować, że do tej pory jestem cały i nie pozbyłem się niczego pod przymusem…
Bardzo miła sytuacja mnie spotkała: podszedł do mnie ksiądz po “cywilu” i po krótkiej rozmowie zaproponował, że mogę się tu zatrzymać :)! Mam hosta, więc podziękowałem, ale bardzo miły gest… Respect!
Przypomniało mi się, że jest sobota i “normalni” ludzie śpią, więc nie chcąc budzić mojego dobroczyńcy noclegowego udałem się wraz z full-plecakiem mikrobusikiem (combi, 0,50 PEN) do VENTANILLAS DE OTUZCO (3 /1.50 PEN - stud.).
Znajduje się tam 377 nisz grobowych oraz ponoć jakieś gnaty w jednej z nich. Taki skalny cmentarz z 1.130 p.n.e. - 1.240 n.e. Przynajmniej ze względu na łatwy transport mikrusem - warto i ciekawe!
Stamtąd godzinka spacerku rannego do BANOS DEL INKA (5 PEN za 2h basenu). Bardzo nowoczesny kompleks rekreacyjny, z możliwością wzięcia własnej “wanienki”, masażu itp. Ciepłe źródła ostatnio częściej niż prysznic są w użyciu ;)!
W końcu udaję się do Juana, mojego gospodarza o twarzy peruwiańskiego Buddy (ale nie poglądach) i pałaszujemy na ryneczku obiadek (3.50 PEN / os.).
Dziadostwo tu straszne, bo w sobotę informacja turystyczna jest po prostu zamknięta… [Że niby kiedy pracujący ludzie mają przyjeżdżać zwiedzać?! Już słyszę odpowiedź - na pewno też w niedzielę jest zamknięte! :)].
Dowiaduję się, że w niedzielę i czwartek są autobusy z Celendin do Chachapoyas. Postanawiam się spreżyć i jutro złapać ten bus, by nie czekać do czwartku.
Wieczorem z Juanem udajemy się do miasta, by obejrzeć tańce folklorystyczne - tym razem w Peru (widzieliśmy z Ewą już w Brazylii, Argentynie, Boliwii i teraz tu)! Naprawdę bardzo sympatycznie, w pięknym miejscu - podobnym nieco do naszego poznańskiego dziedzińca przy “Pod Pretekstem” - Belen (Betlejem). Stroje barwne, jak na Indian przystało, wiele “iujuiii” i “hej!”, ale najciekawszy był murzyn tańczĄcy muzykę andyjską ;)!
Zaś Juan prezentuje mi nocne życie w Cajamarca. Barów, do którego się udaliśmy, mógłby równie dobrze znajdować się w Poznaniu- pod względem wystroju i nastoju… Dość zmęczeni wracamy koło 1am do domku.

20.07.2008 (niedz.)
Cajamarca. Juan

Co za dzień! Dolina… Ale z pagórkami!
Skoro nawet “nie świt” o 5:45 wstałem, by spokojnie zdążyć na autobus do Celendin o 7:00 (10 PEN). Około cztery godziny jazdy i jestem na miejscu.
CELENDIN. Najpierw o 11-ej, zaś 11:30, w każdym razie do 13-ej miał być autobus do Leimebamba, bądź Chachapoyas. Pojechał dziś o 7-ej rano, czyli dokładnie wtedy, gdy ja wyruszałem z Cajamarca!!! Tutaj informacja jest wielce niewiarygodna… Alternatywne środki transportu, czyli ciężarówa (”camion“) też zawiodły (po trzech godzinach czekania), więc postanowiłem wrócić do Cajamarki (combi, czyli mikrobus 10 PEN). Cóż, o 20 PEN lżejszy i cały dzień w plecy… Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: poczytałem sobie o Ekwadorze, poznałem panią archeolog i w perspektywie mam mszę niedzielną, a dnia następnego zwiedzenie muzeum archeologicznego w Cajamarca i Cumbe Mayo!

21.07.2008 (pon.)
Cajamarca. Juan

Dziś z rańca kolejna nieudana próba skontaktowania się z moim szefem… Chyba nie chce, żebym wrócił ;)…
O 10.00 spotkaliśmy się z Juanem na Plaza de Armas z nadzieją zwiedzenia darmowego muzeum archeologicznego z Cajamarce, ale - powtarzam: dziadostwo jest tu ogromne - i po prostu pani szefowa sobie wyszła… Muzeum zamykają około 15-ej, więc nie ma szans już na jego zobaczenie…
W obliczu powyższego inny plan: Cumbe Mayo - wielce zachwalane przez poznaną wczoraj panią archeolog z Francji. Jak zwykle nic nie wiadomo, a szczególnie ktorędy dojść… Zaczyna mnie to nieco wkurzać… No nic… Drałuję trochę na ślepo do CUMBE MAYO (4.60 / 2 PEN - stud.)! Najpierw z mista dość strome podejście ok. 15 min., zaś już spokojniejsza droga (ale ze trzy godziny).
Jest to taki kompleks głównie słynący z akweduktów i kilku innych kamiennych obróbek. Ma ponoć 1.000 lat i jest na wysokości 3.555 m n.p.m..
Mi się najbardziej jednak podobały mijane po drodze skały (vide galeria)!
Z powrotem zamiast trzygodzinnego marszu, udało się złapać pierwszego - chyba - stopa w Peru!
Dziś o 21:00 nocnym busem udaję się do Chiclayo (18 PEN).
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
micwasik
Michal Wasik
zwiedził 7% świata (14 państw)
Zasoby: 138 wpisów138 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0