Geoblog.pl    micwasik    Podróże    Ameryka Południowa 2008    Pisco
Zwiń mapę
2008
30
cze

Pisco

 
Peru
Peru, Pisac
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 26896 km
 
30.06.2008 (pon.)
Pisco. Namiot

7:00 rano dzień zaczynamy. Jakie piękne miejsce wybraliśmy sobie na nocleg, aż miło! Zawsze, gdy rozbijamy się po ciemku, rano zaskakuje mnie otoczenie, które wieczorem totalnie kryją się w ciemnościach. Zbieramy namiot i w pobliskim barze jemy śniadanko. Dalej bierzemy autobus do ruin Saqsaywaman zwanych popularnie “sexy woman” i innych okolicznych (Tambomachay, Puka Pukara i Q’uenqo).
MW: nie należy schodzić z Puka Pukara do Seqsaywaman, bo mija się Q’enqo i trza zaś podłazic :(…
Jedynie te pierwsze ruiny są naprawdę warte zobaczenia. Dosyć duży kompleks, z którego można oglądać zaledwie 20% tego, co było tutaj wcześniej. U podnóża tych klamotów jemy drugie śniadanko :).
MW: Z Tambomachay do Puka Pukara jest 5 min.. Z Puka Pukara do Q’enqo ok. 30-45 min. Z Q’uenqo do Seqseywaman, ok. 15-30 min. Do Cuzco Plaza de Armas ok. 30 min.
W czasie przechadzania się po ruinkach robię zdjęcie jakiejś kobicie. Bardzo dyskretnie i bardzo z daleka. Okazuje się jednak, że nie wystarczająco, bo już leci i krzyczy, że moneda [moneta] się należy. Za wszystko chętnie i gorliwie tutaj kasują - propina [napiwek]. Już coraz mniej nas to dziwi, a coraz bardziej denerwuje. Za kibelek bez klapy (standard) i wody też należy się “un sol”.
Dalej kierujemy się do centrum. Z “sexy woman” do miasta jest zaledwie 10 min. miłego spacerku. W Cuzco zaglądamy jeszcze do muzeum sztuki popularnej, gdyż Santa Catalina Convent Muzeum, które również obejmuje nasz bilet turystyczny jest zamknięte :/. Pani w informacji-kasie turystycznej, gdzie się skarżymy, zaprzecza jakoby o tym wiedziała :/ [MW: a na pewno wiedziała :)]…
Zabieramy resztę rzeczy, które zostały w hospedaje w Cuzco. Wcześniej jeszcze bierzemy gorący (czytaj: “nie zupełnie lodowaty”) prysznic za 2,5 PEN od osoby i kierujemy się na dworzec.
Zamierzamy jechać dzisiaj w nocy do Nazca. Ceny biletów nas oszałamiają. Ludzie chcą za te 12 godzin jazdy nawet 130 PEN (kasują jak do samej Limy)! Udaje nam się wytargować bilety za 65 PEN od osoby, luksusowym autobusem (z jedzeniem!). Podróż ma być, więc miła i przyjemna. Ok. 4-ej nad ranem zaczynam się “nudzić”, czyli żołądek daje o sobie znać. Zakręty jeden za drugim, przyspieszanie, hamowanie, nieznośne gorąco bijące od grzejnika. Patrzę po ludziach i widzę, że nie jestem odosobniona z moim problemem. Michał budzi się nieco później z równie niewyraźną miną. Zakręty się nie kończą. Udaje się jednak dobić do Nazca z pustymi woreczkami (choć nie wszyscy w autobusie mieli to szczęście).
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
micwasik
Michal Wasik
zwiedził 7% świata (14 państw)
Zasoby: 138 wpisów138 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0