Geoblog.pl    micwasik    Podróże    Made in China 2007    Xi’an. Terakowi Wojownicy
Zwiń mapę
2007
07
sie

Xi’an. Terakowi Wojownicy

 
Chiny
Chiny, Xianyang
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10839 km
 
07-08-07 (wt.)

Xi’an. Znajdujemy hotel za 60Y (łazienka na korytarzu, klima jest). Jest już po południe.
Pagoda Wielkiej Gęsi 35Y (25Y stud.) – tak naprawdę tylko oplata obejmuje teren przyległy do Pagody. Za wejście na sama Pagodę należy zapłacić dodatkowo 10Y, co serdecznie odradzamy (waliło pokostem, w środku praktycznie nic nie ma, a na górze mega tłumy do malutkich przeszklonych okienek z panorama jak z wieżowca). Lepiej wejść za darmo na Pagodę w Jiuhua Shan.
Pagoda Malej Gęsi – już zamknięta, ale i tak po poprzednich doświadczeniach pagodowych nie dali byśmy się nabrać.
Podglądamy jakieś tańce na ulicy oraz spektakl z pompa przy bramie południowej.
Dzielnica muzułmańska wieczorem – super podświetlenie!

08-08-07 (śr.)

Xi’an – muzeum (35Y) – warto, choć w Zakazanym Mieście też jest, co oglądać.
Dzielnica muzułmańska, tym razem w dzień. Meczet (25Y) – bardzo przyjemnie J.
Świątynia Ośmiu Nieśmiertelnych (3Y).
Docieramy do Muzeum Banpo, ale już jest zamknięte... Mega nieprzyjemnie: brak hotelu (tylko jakiś obskurny burdelik), próbujemy coś znaleźć z wielkimi plecarami, wszyscy Cię skanują, gorąco, nędzna okolica...
Jedziemy jakimś autobusem z powrotem do miasta. Znajdujemy hotel po negocjacjach za 60Y / pokój (trzeba dopilnować, żeby na kwitku napisali to, na ile się umówiliście, bo nas na 10Y opitolili – niedużo, ale dla zasady niedobrze). Robimy pranko w pralce! J
Postanawiamy zakosztować luksusów i wybieramy się na obiad do restauracji J! W mało turystyczną cześć dobiliśmy i niemałe poruszenie wywołaliśmy swoja obecnością J! Obsługa aż z kuchni wychodziła, by nas oglądać, a bez tego było jej bez liku ;)! Bardzo jednak dbali o nas. Był problem z zamówieniem czegoś, bo szlaczki... Ulegliśmy ich propozycji i – jak się później okazało jedliśmy hot pot (68Y). Na środku stołu jest palnik, na nim stawiają gar z niby zupa. Do tego zamawia się dodatki, które się wrzuca do owego gara, zaś wyławia i konsumuje. My zamówiliśmy najpierw kurczaka, ale był z kośćmi. Po ugotowaniu kurczęcia, na tym co zostało gotuje się np. grzyby, tofu. Ogólnie niezła zabawa była J! Popilim bronkiem, zagryzlim słodkościami z marketu i było git ;)!

09-08-07 (czw.)

Xi’an – pada deszcz. Jedziemy z powrotem do Muzeum Banpo (35Y) – ruiny neolitycznej wioski pod dachem z kilkoma animacjami na komputerze. Nie robi powalającego wrażenia... Najbardziej interesujące były chyba fotografie prymitywnych ludów za Amazonii i Afryki (taka bonusowa wystawa).
P: Musimy wrócić do punktu wyjścia – koło dworca – nasze wycieczki z plecakami po Xi’an i zmiana noclegu – bez sensu...
I: ludzie transportują na rowerach niebotyczne ilości towaru – szok J!
Autobusem #306 do terakotowej Armii (+-23Y). Tabuny turystów.
I: panuje opinia o białych, ze są piękni / ładni i dlatego Chińczycy ich lubią ;)!
I: raczej niewiele kobiet w Chinach goli nogi, ew. włosy pod pachami, ale jak to ich facetom nie przeszkadza, to ok ;)!
U Terakowych Wojowników (90Y, 45Y stud.)Też szkoda pieniędzy na meleksa – nie jest tak daleko.
Zabytek ciekawy, choć przydaliby się przewodnik (mimo opisów po ang.). Na zdjęciach widać tylko tych posklejanych. W rzeczywistości większość z wojowników wala się rozwalona po glebie i dopiero ich rekonstruują... Ogólnie jednak – warto.
Wracamy na dworzec kolejowy. Jedziemy hard sleeperem (85Y) do Luoyang.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
micwasik
Michal Wasik
zwiedził 7% świata (14 państw)
Zasoby: 138 wpisów138 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0